Kategoria: Sport
Remis w trudnym meczu w Elblągu
W XII kolejce rozgrywek Start rozegrał wyjazdowy mecz z Concordią. Po pierwszej połowie nasza drużyna sprawiała wrażenie znacznie słabszej od rywali. Druga część meczu na szczęście była zdecydowanie lepsza i remis został uratowany w trudnej sytuacji gry w osłabieniu.
Concordia Elbląg – Start-Kombet
Zaczęło się niebezpiecznie już w pierwszej minucie po błędzie Wernika, ale na szczęście dla działdowian bramki nie było. Kilka minut później pogubił się w prowadzeniu piłki K. Chrzanowski i nagle dwóch zawodników drużyny przeciwnej znalazło się przed bramką Startu, ale oddany strzał poszybował nad poprzeczką. W 11 minucie zawahał się bramkarz Medej i nie wiedział czy iść do piłki czy pozostać w bramce, ale i tym razem gospodarze nie potrafili wykorzystać dobrej sytuacji. Pierwsza sytuacja dla Startu miała miejsce dopiero w 13 minucie, ale piłka po strzale Tomczaka przeszła nad poprzeczką. W 25 minucie najpierw dobrą sytuację miał Start, ale za moment szybka kontra Concordii i Madej w ostatniej chwili zdołał wybić piłkę nogą. Za chwilę kolejna akcja gospodarzy, obrona Startu pogubiła się, ale strzał napastnika Elbląga był niecelny. W kolejnej akcji gospodarzy w ostatniej chwili K. Pieckowski zdążył zablokować strzał nogą.
W 31 minucie w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Ł. Łukaszewski i stanął, albowiem myślał, że jest na pozycji spalonej, jednak gwizdka nie było i cała sytuacja została zmarnowana. W 34 minucie przewinienie popełnił K. Pieckowski za co ujrzał żółtą kartkę, ale za dyskusję i podważanie decyzji sędziego otrzymał drugą żółtą kartkę i w efekcie musiał opuścić boisko znacznie osłabiając zespół. Za to przewinienie gospodarze wykonywali rzut wolny, lecz dobrze bitą piłkę w okienko bramki, Madej zdołał wybić. W 42 minucie gospodarze egzekwowali rzut wolny z odległości 33 metrów. Precyzyjnie i silnie uderzona piłka przez Jacka Zielonkę wpadła w samo okienko bramki Działdowa. W ostatniej minucie pierwszej odsłony omal nie doszło do utraty drugiego gola. Po błędzie w obronie piłka trafiła w słupek, ale Madej zdążył ją jeszcze złapać. W sumie pierwsza połowa to zdecydowana przewaga gospodarzy i dużemu szczęściu można zawdzięczać tylko nikłe ich prowadzenie.
Po przerwie znowu zrobiło się niebezpiecznie na początku gry, dwa razy bronił Madej z dużym szczęściem. Po kwadransie gry do głosu zaczęli coraz częściej dochodzić piłkarze Startu. W 68 minucie dobre podanie z lewej strony na prawą do Kaczorowskiego i jego strzał trafił w boczną siatkę. Dwie minuty później ten sam zawodnik otrzymał piłkę w polu karnym i nie sygnalizowanym strzałem ulokował piłkę w bramce Concordii. W 86 minucie S. Łukaszewski dobrze i celnie podał w pole karne do Tomczaka, lecz ten nie potrafił opanować piłki i z niezłej sytuacji nic po prostu nie wyszło. Na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem mogło paść rozstrzygnięcie dla działdowian, po dobrej dwójkowej akcji Zakrzewski – Tomczak, ale ten drugi zamiast zmylić bramkarza strzelił prosto w niego i gola nie było.
W najbliższą środę czeka piłkarzy Wiktora Pełkowskiego mecz w ramach Pucharu Polski ze Startem w Nidzicy, natomiast w sobotę o godzinie 15:00 mecz kolejny w IV lidze z Vęgorią Węgorzewo na stadionie w Działdowie.


