Kategoria: Sport
Cenne zwycięstwo Startu-Kombet nad wiceliderem z Węgorzewa
Niezwykle cenna wygrana miała miejsce w minioną sobotę w meczu z Vęgorią. Trzy punkty zdobyte w meczu z wiceliderem IV ligi tym bardziej cieszą, że wywalczone zostały w osłabionym składzie, gdyż nie grali za żółte kartki Krzysztof Pieckowski i Sebastian Łukaszewski.
Start-Kombet – Vęgoria Węgorzewo
Zaczęło się bardzo dobrze dla gospodarzy, już w pierwszej minucie Start objął prowadzenie. Piłkę w środku boiska posiadał Karski i podał ją na lewą stronę boiska do Tomczaka, ten popędził kilka metrów i z odległości prawie 30 metrów strzelił w kierunku bramki gości. Strzał był na tyle nieobliczalny, albowiem piłka przeszła nad bramkarzem i wpadła w samo okienko bramki Węgorzewa. Za cztery minuty zrobiło się niebezpiecznie pod bramką Madeja, który strzał napastnika Vęgorii obronił w ostatniej chwili nogą i zażegnał utracie gola.
W 23 minucie Zakrzewski strzelał na bramkę gości, lecz minimalnie niecelnie, choć lepszym wariantem w tym momencie było chyba podanie do stojącego na wolnej pozycji Tomczaka. Minutę później w doskonałej sytuacji znalazł się Machniak z drużyny gości, wjechał z piłką w pole karne Startu i kiedy był w sytuacji sam na sam z brakarzem Madejem, strzelił, ale bramkarz Działdowa popisał się doskonałą interwencją. Za cztery minuty znowu goście zagrozili bramce Madeja, tym razem strzelał Kodeniec, ale minimalnie nad poprzeczką. Po kilku minutach gospodarze w dobrej sytuacji, strzelał Tomczak z dalekiej odległości, minimalnie nad poprzeczką. W 38 minucie Zakrzewski strzelał w kierunku bramki gości, piłka odbiła się od obrońcy i trafiła do Szczęsnego a ten z 12 metrów oddał celny strzał po którym piłka przy samym słupku wpadła do siatki.
W 52 minucie kolejna dobra akcja Startu, podanie z prawej strony Zakrzewskiego, piłkę po drodze przepuścił Karski, która trafiła do Piotra Czarneckiego, ale jego strzał był minimalnie niecelny, piłka poszybowała nad poprzeczką. Minutę później znowu rozpoczął akcję Zakrzewski, podał w pole bramkowe gości, lecz bramkarz zdołał uprzedzić czyhającego na piłkę Karskiego i bramki nie było. W 55 minucie rzut wolny z 25 metrów wykonywał K.Chrzanowski, ale bramkarz złapał piłkę po jego mocnym uderzeniu. W rewanżu goście strzelali rzut wolny z 23 metrów, ale bramkarz Madej nie po raz pierwszy zresztą w tym spotkaniu, obronił ten strzał.
W 70 minucie goście zdobyli kontaktowego gola. Była to szybka kontra, podanie z lewej strony boiska w kierunku pola bramkowego Startu i akcję skutecznym strzałem zakończył Daniel Chadryś. W 78 minucie powinna paść bramka dla Startu, Tomczak podał dokładnie do Zakrzewskiego i ten w sytuacji sam na sam z bramkarzem Vęgorii strzelił prosto w niego. Do końcowego gwizdka sędziego było bardzo nerwowo, Start za wszelką cenę chciał utrzymać korzystny rezultat i ta sztuka udała się, za co słowa uznania należą się całemu zespołowi. W najbliższą sobotę niezwykle trudne spotkanie, mecz w Iławie z Jeziorakiem, liderem rozgrywek IV ligi.


